środa, 28 października 2015

Ludwik zmalowany kredówką

Dzisiejszy post będzie dotyczył komody, którą zmalowałam farbami kredowymi Autentico. Dlaczego akurat farbami tej firmy? ano z oczywistego względu, we wrześniu miałam przyjemność uczestniczyć w warsztatach ze stylizacji mebli właśnie tymi farbami. Troszkę o tych warsztatach pisałam w poprzednim poście TUTAJ. Przeglądając inne blogi podziwiałam mebelki stylizowane i od dłuższego czasu przymierzałam się do zmalowania czegoś u siebie. We wrześniu nastąpił idealny moment do kupienia starego mebla - szósta rocznica naszego ślubu :). Właśnie z tej okazji otrzymałam od męża komodę ludwikowską. Tak, tak, nie żadne diamenty i brylanty tylko stary stylowy mebel :) Uwielbiam ludwiki, jestem ich fanką. Pasują idealnie do wnętrz stylowych jak i tych nowoczesnych. Kilka z nich udało mi się już wprowadzić do  naszej sypialni (dla przypomnienia TUTAJ).
Kiedy komoda do nas dotarła nie mogłam się doczekać momentu samego malowania.Cieszyłam się jak dziecko :). Komodę malowałam prawie cały tydzień, nocami kiedy dzieci już spały. Oczywiście nie odbyło się bez przygód. Przy odtłuszczaniu mebla zauważyłam, że schodzi kolor, najprawdopodobniej komoda została pomalowana jakąś bejcą dla uzyskania koloru machoniowego. Podobno tak może się zdarzyć, nawet przy meblach nowych. Postanowiłam więc zabezpieczyć ją lakierem firmy Annie Sloan, również stosowanym przy takim problemie. Niestety lakier ten nie sprawdził się w połączeniu z farbą Autentico. Było jeszcze gorzej. Moja komoda po dwóch warstwach farby i jednej lakierem stała się różowo-brunatna. Na pomoc przyszła niezawodna pani Wiola u której byłam na warsztatach. Doradziła pomalowanie mebla specjalnym podkładem Fluggera na przebarwienia i plamy Primer Stop. Tak zrobiłam i już wtedy mogłam się cieszyć malowaniem i efektami jakie dawała farba.
Tak prezentowała się komoda: 

 przed malowaniem


 po malowaniu i woskowaniu

Malowałam ją na gładko, bez przecierek. Jak mi się znudzi ta forma, to w każdej chwili mogę mebelek postarzyć. Użyłam farb w kolorach: White Cliff, French Grey oraz wosku bezbarwnego . Farby możecie kupić TUTAJ

Resztkami farb oraz przy użyciu testera Autentico Bright Turquoise pomalowałam wraz z córką mebelki 3D dla małej Myszki Baleriny :). Zabawy i radości było co nie miara :). 





Ps. Po ostatnim poście i publikacji mojego bloga na fanpage'u, otrzymałam wiele miłych maili za co serdecznie dziękuję. Świadczy to o tym, że jednak ktoś tutaj zagląda i czyta mojego bloga, sprawia mi to wiele radości oraz daje powera do dalszego działania :).
Pozdrawiam
Kasia :)